Wandalizm w PRL a dzisiaj.

Dzieje, wspomnienia, fotografie, czyli dawne Kielce

Moderatorzy: sueno, Daniel, Sirek1, Autor

grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1434
Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Post autor: grzebo » 11 lutego 2013, o 18:55

To jest bardzo skomplikowany system, ale mogę wskazać parę czynników, które to mogły spowodować;
- relatywny wzrost ogólnej zamożności społeczeństwa, który nie jest jeszcze niwelowany rosnącym rozwarstwieniem,
- eksport przestępców do innych krajów UE (część cech charakteru, które zwiększają prawdopodobieństwo popełnienia pewnych rodzajów przestępstw zwiększa też szanse na szukanie szczęścia zagranicą - impulsywność, słabsze więzi społeczne, gotowość podjęcia ryzyka),
- niż demograficzny,
- orzekanie więcej i dłuższych kar izolacyjnych w czasach ziobryzmu, co mogło chwilowo zamrozić poziom przestępczości (choć ostatecznie spowoduje jej wzrost).

A jeśli chodzi o czyny chuligańskie, to dochodzi jeszcze jeden element - lepsza sytuacja na rynku mieszkaniowym oraz inna sytuacja na rynku pracy oraz łatwy dostęp do komputerów / internetu sprawia, że zmienia się styl życia młodych mężczyzn (bo to głównie oni są chuliganami). Jeśli można siedzieć spokojnie w domu przed kompem (bo się ma własny pokój / bo rodzice są dłużej w pracy / bo rodzic(e) siedzą w Anglii), a do tego jeszcze grać w Tibię czy innego WOWa, to się nie łazi z kolegami przed blokiem. I co najwyżej się dewastuje jakieś questy, a nie budki telefoniczne.

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Menadżer budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 11 lutego 2013, o 20:23

Jeśli chodzi o zmniejszenie wandalizmu to dodam od siebie uwłaszczenie albo wykup mieszkań na własność i przejęcie ich we władanie przez mieszkańców. Mienie nagle zaczęło posiadac właściciela o które ten się troszczył. Za komuny wszystko było państwowe czyli niczyje i się je demolowało. Jak nagle trzeba było zacząć płacić z własnej kieszeni za naprawy, to ludzie zaczęli dbać o części wspólne.
Mój rodzinny blok przy ul. Romualda 9 (typowy X piętrowy czteroklatkowiec - 132 mieszkania) wielokrotnie pokazywany w wiadomościach kieleckich jako przykład syfu panującego na osiedlu aż zakłady pracy (straż pożarna, iskra i papiernia) odsprzedały te mieszkania lokatorom. Powstała wspólnota i zaczęły się remonty i obciążanie wandali za zniszczenia. Ludzie zaczęli dbać o otoczenie i blok był pokazany jako pozytywny przykład (też w kieleckim wydaniu TVP3)
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 13 lutego 2013, o 09:10

grzebo, sueno, m07m10, teraz zajrzałem, fajne piszecie :)
Wiele argumentów, z jednymi się zgadzam z innymi nie. Wieczorkiem napiszę więcej :)
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

m07m10
Posty: 162
Rejestracja: 21 sierpnia 2011, o 21:18

Post autor: m07m10 » 13 lutego 2013, o 19:00

Zdzichu dajesz bo na forum nudą wieje! Już jest wieczór, ile można czekać? :x

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 13 lutego 2013, o 22:05

m07m10 pisze:OK, ale chyba nie trzeba być czarnowidzem na siłę, skoro stardardowe czarnowidztwo w naszym kraju wystarcza. 8)

Ale nie zaprzeczysz, że w PRL mało która budka była sprawna, a teraz np ja nie pamietam keidy widziałem rozwaloną. Może dlatego, że:
1 Dzisiejsi młodzi mają więcej rozrywek, komóra, komp, forum-kielce, itp, więc nie bawi ich dewastowanie.
2 To co jest zniszczone, szybciej jest naprawiane, więc ciągła dewastacja tego samego już nie jest fun. 8)
Też tak uważam.

"Ludzie potrzebują mieć poczucie sprawczości, wpływu na swoje otoczenie. Osoby o niskim kapitale społecznym, kulturowym i finansowym jedyny wpływ na otoczenie mogą wywrzeć jak coś rozwalą. Dlatego takie ważne są młodzieżowe kluby sportowe, kółka zainteresowań itp., bo takie osoby są słabo podatne na represje. "

Grzebo, i pod tym się podpisuję! Także zmiana własności, o której pisał Sueno, odmieniła blok na Romualda i wiele innych.

Co do zdezaktualizowania teorii "stłuczonych szyb" się nie zgadzam. Prosty przykład z obserwacji. Nikt nie rzuci peta na posprzątanym przystanku, czy na ulicy (no chyba, że ostatnia łajza). Zwyczajnie nie wypada!

Mam też wątpliwości, co do edukacji na temat "zabezpieczenia" przed niepożądaną ciążą. Piszesz opierając się na logice, ale ludzie nie zachowują się zbyt często racjonalnie, a i edukacja jest jaka jest ;) Dwie trzecie rodzin z trójką dzieci i więcej, korzysta z pomocy społecznej.
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

m07m10
Posty: 162
Rejestracja: 21 sierpnia 2011, o 21:18

Post autor: m07m10 » 14 lutego 2013, o 07:13

Na moim osiedlu, jeszcze parę lat temu znaki drogowe miały dość cieńkie rurki ok kilka cm, średnicy, więc zdarzało się, że jacyś młodzi gniewni takowy znak wykrzywiali. W zeszłym roku, po 90 latach istnienia wreszcie na mojej ulicy zrobili asfalt i chodniki. Znaki jakie zamontowano wspierają się na grupych rurach na ok 10 cm, tyle, że nie za bardzo są chętni na dewastcję ich. :P

Zdzisław S.
Posty: 231
Rejestracja: 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Zdzisław S. » 15 lutego 2013, o 10:06

Jak się tylko włączyłem, to temat zdechł ;)) Ale napiszę więcej, jak to widzę, do niedzieli :)
P.S.
Jest teraz dostępna mała architektura "antywandalowa". Ma jakąś swoją nazwę nawet, ale akurat zapomniałem ;)
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)

m07m10
Posty: 162
Rejestracja: 21 sierpnia 2011, o 21:18

Post autor: m07m10 » 15 lutego 2013, o 17:57

Co do wandalizmu , to mam takie luźne wspomnienia, np na Skoczni stał na pocz. lat 90 drewniany domek, ale jak przyszła wolność to ktoś z niej skorzystał i go podpalił. :-) Na dole stał kontener, który w sezonie robił za budkę wyciągu w sezonie, jednak poza sezonem kontener był roznoszony w kawałki, ,środek dewastowany itd. W sezonie budkę jako tako przywracano do cywilizacji i naprawiano co się da, a i tak stary wyciąg psuł się niemiłosiernie. Na dolnej stacji wyciągu na słupie był silnik wyciągu pamiętający pewnie jeszcze wujka Gierka. Na silniku był stożkowy daszej z blachy, który jednak w pewnym momencie zaczął się walać po lesie w okolicy. :D Zapewne za sprawą kieleckiej młodzieży. Wtedy nikomu się nie śniło nawet, że na Skoczni może być takie ,,Las Vegas" jak teraz. 8) A gdby ktoś powiedział, w latach 90, że na telegrafie będzie kszesełko, to chyba by go w Morawicy zamknęli. :wink:

anoda
Posty: 2
Rejestracja: 27 września 2015, o 17:17

Re: Wandalizm w PRL a dzisiaj.

Post autor: anoda » 28 września 2015, o 18:56

Wandalizm najwienkszy byl w latach 80 i 90 tych zgadzam się z tym mieszkałem na szydłówku w wieżowcu i pamentam że niszczone były telefony które były na parterach w każdym wieżowcu i ściany windy szyby w oknach itd ale szczyt agresji te bloki przechodziły w latach 90 tych np w każdym z tych bloków spalono windy w [ warszawska 97] to nieczynne były dwie kilka tygodni ,w niskich blokach też nie najlepiej było dopiero po 2000 roku zaczeło się zmieniać na lepsze nowoczesne windy zainstalowano wieżowce pomalowano już dwa z trzech a w każdym domofon i kamery ma każde piętro i w windach też są, klatki odmalowane nowe okna aż trudno uwierżyć że tak obskurnie to wyglądało kiedyś to wszystko że ludzie się zorganizowali w spólnoty mieszkaniowe i dbają o swoje bloki i interesują się tym co ich otacza .Myśle że kamery dały dyscypline bo miejscowi się boją że łatwo ich złapać a obcy niewejdą bo domofony cyfrowe to samo jak w autobusach też widać jak spadło niszczenie wnętrza itd.

ODPOWIEDZ