Podejrzane w innych miastach :)

Wszystko, co nie związane jest z tematyką forum.

Moderatorzy: sueno, Daniel, Sirek1, Autor

Postprzez grzebo » 1 marca 2013, o 14:40

Prawdziwy cel tego jest taki, że jak się przepłoszy gawrony (i inne chronione ptaki), to drzewa można wycinać także w sezonie lęgowym (bo nie ma na nich ptaków).
grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Postprzez Zdzisław S. » 2 marca 2013, o 11:56

Mnie jakoś gawrony nie przeszkadzają. Niech się drą :)
Tu róg Krakowskiej i JP II w ubiegłym tygodniu :(
Obrazek
Czy to dobrze czy to źle, kto to wie, kto to wie..:)
Zdzisław S.
 
Posty: 231
Dołączył(a): 14 lutego 2012, o 08:45
Lokalizacja: Kielce

Postprzez Michał » 2 marca 2013, o 17:34

hałas to pół biedy, ale w zas*anym parku zadna przyjemnosc przebywac, wręcz strach przechodzic bo nie wiadomo w ktorym momencie bomba spadnie na glowe
Avatar użytkownika
Michał
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
 
Posty: 1257
Dołączył(a): 29 grudnia 2005, o 01:09

Postprzez grzebo » 2 marca 2013, o 18:18

Troszkę z innej beczki. Poziom debaty publicznej w innych miastach na tematy transportowe nie napawa optymizmem:
http://autobusczerwony.blox.pl/2013/03/ ... tylko.html

Fragment:
W chwili widocznej dla uczestników spotkania słabości pan prezydent pozwolił sobie na skandaliczną tyradę adresowaną do nas, dziennikarzy "Gazety". Był to niewątpliwie cymes wieczoru. Nieczęsto w końcu zdarza się, że osoba na takim stanowisku popełnia coś w rodzaju publicznego harikiri. W moich oczach pan wiceprezydent jest już właściwie politycznym trupem. Resztki szacunku i zero zaufania.

Ja i współprowadzący debatę Darek Bartoszewicz usłyszeliśmy w pewnym momencie, że nasze teksty są "nieetyczne", a pytania, na które próbujemy uzyskać odpowiedź podczas spotkania to "bezczelność". Należało być może zareagować bardziej stanowczo, niż to zrobiliśmy, ale wiceprezydent był gościem redakcji (nie sądzę, że będzie nim znowu). W naszej obronie stanęła radna Ochoty Ingeborga Janikowska-Lipszyc. Wojciechowiczowi powiedziała tak: polityk powinien trzymać swoje nerwy na wodzy, a "Gazeta" i jej dziennikarze nie są agencją PR-ową, którą pan wiceprezydent może sobie wynająć. Podpisuję się pod tymi słowami.


(Tak! Jest też znowu radna Ingebora J-L!)

Ciekawe też, że w oficjalnie puszczonym artykule na temat awantury (i focha) ani słowa...
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... anca_.html
grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Postprzez ice » 11 czerwca 2013, o 16:01

http://www.strefabiznesu.nowiny24.pl/ar ... -rzeszowie

A u nas buduje się Aqua i bloczek na Strasza :evil:
Precz z pieszymi i rowerzystami!
Avatar użytkownika
ice
Ranga: Menadżer budowy ;)
 
Posty: 5570
Dołączył(a): 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Postprzez Autor » 11 czerwca 2013, o 22:13

Ja chyba nie widzę w tym nic podniecającego 8)
Avatar użytkownika
Autor
Site Admin
 
Posty: 11549
Dołączył(a): 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!

Postprzez Kot » 30 czerwca 2013, o 09:19

Gazeta Wyborcza: Festiwal projektowania miast.

Przede wszystkim musimy chodzić, tak jak ptaki muszą latać. Chcemy też przebywać między ludźmi. Potrzebujemy kontaktu z naturą. I nie powinniśmy czuć się w naszych miastach wykluczeni - mówił na festiwalu projektowania dobrych miast reSITE burmistrz Bogoty. Czego mogłaby się tam nauczyć Warszawa?

Praga to miasto, do którego łatwo się przekonać. Nie trzeba tam hasła promocyjnego: "Zakochaj się w Pradze!" Wystarczy przyjechać, a miłość od pierwszego wejrzenia uderza w nas jak grom z jasnego nieba. Tu też odbywa się reSITE*.

Mnóstwo tu parków, dobrze zaprojektowanych placów zabaw dla dzieci i miejsc do uprawiania sportów, plenerowych kawiarenek, z których można kontemplować widok na starówkę, a jeśli znudzą nam się spacery, możemy skorzystać ze świetnej sieci tramwajowej. Ale nawet tu jest co poprawiać. - Macie najpiękniejsze miasto świata, dlaczego to sobie robicie?! - pytał gość honorowy konferencji reSITE, legendarny burmistrz Bogoty Enrique Penalosa.

Wcześniej przejechał się rowerem po Pradze, żeby uzupełnić swoją prezentację o nowe zdjęcia. Pokazywał puste przestrzenie między praskimi blokami, otoczone murem nowe osiedla, wąskie, zastawione samochodami chodniki. I nie było to populistyczne zagranie niczym z kampanii wyborczej (choć gdyby rozpisano wybory na prezydenta świata, z pewnością pokonałby Obamę), bo wiemy, że on takie rzeczy za swojej kadencji zmieniał. Widzieliśmy w dokumentalnym filmie "Bogota change", jak poszerzał chodniki kosztem jezdni, wyrzucał samochody z centrum miasta, wyburzał całe kwartały faweli, zamieniając je w place i parki, budował ścieżki rowerowe i słynny system publicznego transportu TransMilenio (klimatyzowane autobusy śmigają uprzywilejowanymi pasami ruchu, zostawiając samochody w gigantycznych korkach). - Żadna konstytucja nie gwarantuje nikomu miejsca do parkowania - mówił i dostawał gromkie oklaski. - Przede wszystkim musimy chodzić, tak jak ptaki muszą latać. Chcemy też przebywać między ludźmi. Potrzebujemy piękna. I nie powinniśmy czuć się w naszych miastach wykluczeni.

Nie sposób się z nim nie zgodzić - miasta powinniśmy projektować dla ludzi, a nie dla samochodów. Ktoś powie: "szaleniec, socjalista", ale na konferencji reSITE przekonaliśmy się, że nie ma innej drogi: musimy się poważnie zastanowić, jak nasze miasta uczynić przyjemniejszymi do życia. A dzięki takim wizjonerom jak Penalosa nie musimy rezygnować z marzeń.

Praga: wytyczanie stref 30

Czego nasi urzędnicy mogliby się nauczyć w Pradze? Na przykład - jak komunikować się z mieszkańcami. Na konferencji reSITE występowało kilku młodych burmistrzów niemieckich, czeskich i słowackich miast (m.in. Jan Farsky z Semily i Boris Palmer z Tübingen), przekonując, jak ważna jest transparentność podejmowanych decyzji i łatwy kontakt (online i osobisty) na linii urząd-mieszkańcy.

Prażanie też mają nowego, 34-letniego burmistrza, dla którego ważne są kwestie urbanistyki i architektury. Poznaliśmy Pavlę Melkovą, dyrektorkę biura przestrzeni publicznej (tak, w Pradze mają takie biuro!) i Tomasa Ctibora odpowiedzialnego za tworzenie nowego strategicznego planu rozwoju Pragi. - Musimy się uporać z ciężarem postkomunistycznego myślenia, nauczyć się aktywnie uczestniczyć w tworzeniu miasta i zacząć ufać rządzącym - przekonywał.

Ale to działa w dwie strony. Ufać muszą też rządzący mieszkańcom. Bardzo spodobał się w Pradze przykład koalicji mieszkańców Bratysławy, którzy właśnie wywalczyli od miasta ogromny budynek opuszczonej starej hali targowej (Stara Trznica) i obiecali, że nie tylko będą ożywiać tę przestrzeń, ale też co roku wkładać konkretną sumę w rewitalizację budynku. Wielka odpowiedzialność, ale dla władz - ryzyko niewielkie.

Shriya Malhotra opowiadała w Pradze, jak jej organizacja Partizaning tworzy w Moskwie alternatywne mapy transportu miejskiego, dzięki którym mieszkańcy dzielą się swoimi trasami, wskazują bariery i absurdy. A miasto nauczyło się już z nich korzystać.

Tomas Cach rozpoczął od praskiej dzielnicy Karlin kampanię Zona 30 na rzecz wytyczania stref w mieście, gdzie prędkość ruchu samochodowego jest ograniczana. Walczył długo i konsekwentnie - dziś jest doradcą władz miasta w dziedzinie transportu.

Organizacja Assistence organizuje tak skuteczne akcje na rzecz likwidacji barier architektonicznych, że udaje jej się wymusić zmiany. Już 700 osób spróbowało poruszać się po Pradze na wózku inwalidzkim. Dziesiątki brały udział w happeningach, na przykład stojąc na przystankach z ogromnymi literami układającymi się w napis: "czekam godzinę na tramwaj" (niskopodłogowe jeździły tylko co godzinę). Nie sposób było tego nie zauważyć.

Adrian Benepe zaczynał jako nastoletni wolontariusz w Central Parku, dziś kieruje departamentem parków i rekreacji w Nowym Jorku. Promowany przez niego przez lata postulat, że każdy mieszkaniec powinien mieć nie dłuższy dystans do parku niż 10 minut, został wpisany przez burmistrza Michaela Bloomberga w plan rozwoju miasta (PlaNYC).

Nowy Jork: park na wiadukcie

Gdy Benepe opowiadał, jak od lat 70. XX w. zmieniały się zaniedbane nowojorskie parki i nadbrzeża, zrozumieliśmy, że na tym "uniwersytecie" dużo muszą się jeszcze nauczyć nie tylko burmistrzowie i miejscy urzędnicy, ale też mieszkańcy i organizacje pozarządowe. Najlepiej od najlepszych, czyli od Amerykanów. Nieobca jest im praca dla miasta w charakterze wolontariuszy. Wiedzą też, że kierując organizacją, trzeba być konsekwentnym. Dla Benepe było to 35 lat pracy, by nowojorczycy mogli się cieszyć tak doskonale zaprojektowanymi przestrzeniami jak Brooklyn Bridge Park i przekazywali rocznie 165 milionów dolarów na rzecz przestrzeni publicznej. Oczywiście miał łatwiej - zamożni sąsiedzi Central Parku są w stanie wydać sporo na jego utrzymanie, a burmistrz Bloomberg jest pasjonatem udoskonalania przestrzeni publicznej (przeznacza na nią 500 mln dolarów rocznie). Wie, że projektowanie parków, skwerów, przestrzeni dla sportów i inwestowanie w dobry design się opłaca. Nie tylko dlatego, że mieszkańcy są zdrowsi, szczęśliwsi i nie wyjadą płacić podatków gdzie indziej.

Opowiadał o tym w Pradze Alexandros E. Washburn - szef departamentu projektowania miasta w Nowym Jorku. Jako przykładu użył słynnego High Line'u - wiaduktu kolejowego zamienionego w publiczny park. Wszyscy znamy tę jakże amerykańską historię: wiadukt miał być zburzony, bo ziemię pod nim można było drogo sprzedać inwestorom. Dwójka zwykłych obywateli poznała się na sesji rady miasta i w spontanicznym odruchu zaprotestowała. Jeszcze nie wiedzieli, w co można by zamienić wiadukt, ale dostrzegli jego potencjał. Zakładając w 1999 r. stowarzyszenie Friends of the High Line, nie spodziewali się pewnie, że stworzenie parku zajmie im aż 10 lat walki i zbiórki gigantycznych funduszy. Ale wytrwali. Administracja nowego burmistrza znalazła sposób, żeby zadowolić inwestorów (zaoferowała im możliwość podwyższenia o kilka kondygnacji budynków w pierścieniu High Line), dołożyła do projektu 50 mln dolarów (w sumie kosztował 150 mln) i dziś może się pochwalić nie tylko światowej sławy atrakcją turystyczną, ale i świetnie zaprojektowaną przestrzenią publiczną. Zgadza się też kasa, bo już 200 mln dolarów wpływów udało się dotąd uzyskać z podatków z najbliższej okolicy High Line (park niesamowicie ożywił ekonomicznie okolicę).

Bratysława: dzięki Bogu jest kryzys

Potrzeba nam takich odważnych decyzji - burmistrzowie Seulu, Madrytu i Bostonu wydali grube miliony, wpuszczając autostrady w głąb ziemi i odzyskując przestrzeń dla mieszkańców. 10-kilometrowy Park Rio w Madrycie jest tego najlepszym przykładem. Można sobie też wyobrazić, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazuje parkowania w centrum miasta, poszerza chodniki, likwiduje przejścia podziemne, buduje ścieżki rowerowe, rewitalizuje parki, wspiera realizowanie w nich kulturalnych i sportowych programów, likwiduje bariery dla niepełnosprawnych. To nie żadne science fiction.

Potrzebujemy też silniejszych i nieustępliwych aktywistów, którym rządzący mogliby zaufać i zdelegować część zadań. Ludzi takich jak Illah van Oijen z bratysławskiego kolektywu Stara Trznica, która mówi: - Dzięki Bogu mamy kryzys, bo czekalibyśmy tylko na miejskie pieniądze i nie robili nic.

"Partnerstwo" to słowo, które chyba najczęściej pojawiało się podczas konferencji reSITE. Również "self made city" i "DIY urbanism", czyli projektowanie miasta przez mieszkańców. Jedna z prężniejszych amerykańskich organizacji zajmujących się przestrzenią publiczną Terreform ONE stworzyła też całkiem nowe określenie, a w zasadzie nową profesję - "urbaneering". Tacy inżynierowie urbaniści eksperymentują w założonej przez Terreform ONE szkole ONE Lab i wymyślają już tak futurystyczne strategie jak Brooklyn 2110. Nie możemy zostać w tyle.

* ReSITE

Odbył się w Pradze już po raz drugi. To konferencja, w której bierze udział 300 architektów, urbanistów, miejskich aktywistów, samorządowców, studentów i dziennikarzy połączona z otwartym dla publiczności festiwalem. Jest niesamowitym tyglem wymiany myśli i doświadczeń. To jak intensywny, dwudniowy uniwersytet robienia lepszych miast.

Niestety, naszych urzędników na tej lekcji zabrakło.

http://wyborcza.pl/1,75248,14181619,Fes ... z2XgZRyGbQ
Kot
Ranga: Kierownik budowy ;)
 
Posty: 527
Dołączył(a): 7 maja 2007, o 16:26
Lokalizacja: Zagórska-Północ

Postprzez Petras » 23 września 2013, o 17:33

Wyścig o najpiękniejszą uczelnię
Zestawienie projektowanych i nowo wybudowanych obiektów dydaktycznych uczelni z całej Polski. Znalazła się biblioteka naszego UJK :D Nie znalazło się nic z PŚk, bo i nie bardzo jest co pokazać (raczej cieszyć się, że aula nie trafiła do makabryły). Cóż, w końcu to uczelnia techniczna - liczy się wiedza (chciałbym żeby tak było) :P
"Rzecznik MZD zapowiada, że mimo protestów inwestycja zostanie zrealizowana."
Avatar użytkownika
Petras
Ranga: Kierownik budowy ;)
 
Posty: 910
Dołączył(a): 7 grudnia 2007, o 16:41
Lokalizacja: Kielce ŚLV

Postprzez CKfan » 23 września 2013, o 18:07

Architektura i Urbanistyka powinna już być dobrze znana naszej polibudzie. Ten kierunek już wypuścił chyba 3 roki absolwentów I stopnia :)
Sorry, takiego mamy prezydenta...
Avatar użytkownika
CKfan
Ranga: Menadżer budowy ;)
 
Posty: 4200
Dołączył(a): 20 grudnia 2005, o 20:56
Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie

Re: Podejrzane w innych miastach :)

Postprzez grzebo » 9 stycznia 2014, o 19:20

Może w kilometrach to jest daleko, ale mentalnie (i finansowo) bardzo blisko: byłem niedawno w Gruzji i jestem zachwycony poziomem architektury publicznej. Kraj jest biedny, smutny i dziki, ale tym bardziej wkurzyło mnie, że oni mogą, a my - nie. Moje zdjęcia robione przez szybę i pod słońce wyszły tak sobie, więc wyguglałem ładniejsze. Patrzcie, wyobraźcie sobie kieleckie odpowiedniki, i płaczcie.

1. Stacja benzynowa "typu premium"

Orlen walnął u nas brzydką budę. Tymczasem w trzecim świecie:
Obrazek
(więcej)

2. Budynek biurowy dla administracji publicznej

U nas mamy piękne starostwo powiatowe w stylu buraczano-marmurowym. A na zakaukaziu:
Obrazek
(więcej)

Za duże? Może coś o takim metrażu, jakiego potrzeba WFOŚiGW?
Obrazek
(więcej)

3. Nowy teatr / filharmonia

Filharmonia przy Żeromskiego jest ładnie wpasowana w tkankę miejską, ale czy jest widowiskowa?
Obrazek
(więcej)

4. Współczesny pomnik

U nas mamy Sienkiewicza na taborecie i (wkrótce! nowość!) Piłsudskiego na koniu. W Gruzji rządząca (do niedawna) partia strzeliła sobie siedzibę / pomnik.
Obrazek
(więcej)

5. Siedziba malutkiego sądu

U nas zbudowano cudo na Malikowie. Tymczasem wśród gór, kóz i owiec:
Obrazek
(więcej)

i jako coup de grace, to samo, na jeszcze większej prowincji:
Obrazek
(więcej)

6. Małe lotnisko

Chociaż to lotnisko nigdy nie powstanie, to projekt dla Obic jest bardzo konserwatywny. Tymczasem faktycznie istniejące lotnisko:
Obrazek
(więcej)

A może coś dla Masłowa? Taki malutki budyneczek, bez terminalu?
Obrazek
(więcej)

7. Kawiarnia w parku

Po co budować kawiarnię, jak można wziąć stoliki i parasole z reklamami browaru i biznes się kręci?
Obrazek
(więcej)

8. Komisariat

U nas mamy takie piękne nowe komisariaty, godne XXI wieku. Nie to, co gdzieś w dzikich krajach, szare i ponure.
Obrazek
(więcej)

9. Prokuratura

Kojarzycie nasze prokuratury na Sandomierskiej? No właśnie.
Obrazek
(więcej)

10. McDonald's

Makdonaldyzacja architektury, wszędzie ten sam kicz, brzydki i plastikowy.
Obrazek
(więcej)


Ogólnie polecam profil na fejsie: http://www.facebook.com/BrandNewGeorgia , bo tam jest jeszcze dużo więcej fajnej architektury, także takiej nie pasującej do Kielc, której tu nie wstawiałem (przejścia graniczne, kolejki linowe, mosty, banki centralne itd.)
grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Re: Podejrzane w innych miastach :)

Postprzez Autor » 9 stycznia 2014, o 21:52

WOW! Jadę, nie ma się co ociągać! :)
Avatar użytkownika
Autor
Site Admin
 
Posty: 11549
Dołączył(a): 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!

Re: Podejrzane w innych miastach :)

Postprzez grzebo » 17 stycznia 2014, o 13:05

Ściśle rzecz biorąc, to to jest stacja benzynowa firmy Socar (pod tym białym daszkiem są dwa dystrybutory), a McD po prostu jest w budynku stacji. Jak na Lukoilu w Radomiu.
grzebo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
 
Posty: 1434
Dołączył(a): 12 stycznia 2009, o 14:20
Lokalizacja: Kielce

Re: Podejrzane w innych miastach :)

Postprzez Nowak » 26 marca 2014, o 10:17

Brzmi znajomo?

"Echo Investment galerii w "Cracovii" nie odpuści"

"Miasto mówi stanowcze "nie" dla stworzenia galerii handlowej w miejscu hotelu Cracovia. Inwestor stawia sprawę ostro: Albo wybudujemy to, co jest w planach, albo będzie drugi szkieletor."

Hotel Cracovia może stać się drugim "szkieletorem" i przez lata straszyć w ścisłym centrum miasta. Inwestor, który chce wyburzyć budynek i postawić w jego miejscu galerię handlową, stawia sprawę jasno - albo zrealizuje swój projekt, albo obiekt będzie niszczał. Miasto nie ma zamiaru poddać się szantażowi i wierzy, że inwestor znajdzie inne rozwiązanie. O przekształceniu budynku w galerię nie chce słyszeć także Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.

W poniedziałek miasto odrzuciło wszystkie poprawki do przygotowywanego przez urzędników miejscowego planu zagospodarowania dla obszaru "Błonia Krakowskie". Oznacza to, że w miejscu hotelu Cracovia nie może powstać galeria handlowa - a konkretnie obiekt handlowy, którego powierzchnia przekroczy dwa tysiące metrów kwadratowych. Budynek Cracovii może jednak zostać wyburzony, a na tym terenie wolno będzie zbudować pasujący do otoczenia biurowiec. Inna droga to zaadaptowanie hotelu do użytku w obecnym kształcie.

Firma Echo Investment chce natomiast wybudować w miejscu Cracovii obiekt, którego powierzchnia handlowa wynosiłaby 22 tys. mkw. - Jesteśmy przekonani, że projekt jest dobry i chcemy go nadal realizować. Szczególnie że robiliśmy badania społeczne i cieszy się on poparciem mieszkańców - argumentuje Wojciech Gepner, rzecznik prasowy Echo Investment, inwestora i właściciela terenu. - Projekt podobał się także prezydentowi Majchrowskiemu w takim kształcie, jaki zaprezentowaliśmy. Nie rozumiem, dlaczego teraz miasto prezentuje inne zdanie.

Tymczasem Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa zgłosiło liczne uwagi do planów budowy galerii. Swoje argumenty wyłuszczyło wczoraj na specjalnym spotkaniu.

- Obecny projekt to bezokienna bryła przypominająca sarkofag lub skrzynię, co próbuje się jedynie zamaskować kolumnadą z przodu - mówi Zbigniew Beiersdorf, przewodniczący Komisji Konserwatorskiej Towarzystwa. - Dodatkowo szklany pasaż handlowy wychodzi na plac przed budynkiem i zaburza historyczny widok.

Zdaniem towarzystwa, budynek powinien pozostać w obecnym kształcie. - Mógłby pełnić funkcję hotelową lub zostać wykupiony przez miasto i przeznaczony np. na nowy ratusz lub siedzibę władz województwa - dodaje Beiersdorf.

Inwestor jest zdziwiony protestami. - Moim zdaniem wynikają one z tego, że osoby te po prostu nie zapoznały się z przedstawionym przez nas projektem - mówi Gepner. I dodaje, że jeśli projektu nie uda się zrealizować, to w mieście będzie kolejny szkieletor.

- Nie może być tak, że stajemy się zakładnikami inwestora - mówi Filip Szatanik, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. - To byłby niebezpieczny precedens. Wierzę, że właściciel znajdzie rozwiązanie sytuacji - dodaje.

Większość radnych jest przeciw budowie nowej galerii handlowej w Krakowie i wyburzaniu charakterystycznego obiektu. - Nie może być tak, że ktoś kupuje ważny dla miasta budynek i robi z nim, co chce. - podkreśla Józef Pilch, radnych PiS. Podobnego zdania są radni PO, którzy już dziś zapowiadają, że zagłosują za przyjęciem planu. Nad jego ostatecznym kształtem radni pochylą się na sesji pod koniec kwietnia.

Rozmawiamy z Witoldem Cęckiewiczem, projektantem hotelu Cracovia.

Trwa wzmożona debata, co dalej zrobić z hotelem Cracovia. Jak Pan ją ocenia?
Jestem obserwatorem i zastanawiam się, czym ona się zakończy. Miasto broni swego planu, a inwestor przygotowanego projektu i mamy pat.

Podoba się Panu nowy projekt?
Trudno, aby mi się podobał, jeśli jest niezgodny z zapisami projektu miejscowego planu. Chodzi o to, że w tym miejscu nie może powstać galeria handlowa, ani nie powinno się zabudowywać przestrzeni między al. Focha a budynkiem hotelu. Do tego projekt prezentuje mało przekonującą formę kolumnad, które w tym miejscu są obce.

Plan, o którym Pan wspomniał, pozwala jednak wyburzyć budynek. Co Pan na to?
Traktuję to jako ostateczność. Będzie to dla mnie decyzja bolesna, bo zniknie coś, co się stworzyło 60 lat temu. To paradoks, że obiekt, który jeszcze niedawno funkcjonował jako hotel, chcemy wyburzyć, a "szkieletor" wciąż stoi.

Co powinno powstać w tym miejscu?
Można odnowić budynek np. na Centrum Nauki Polskiej, gdzie na dole funkcjonowałaby strefa usługowo-handlowa.


:arrow: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3 ... ,id,t.html
Avatar użytkownika
Nowak
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
 
Posty: 1647
Dołączył(a): 29 maja 2006, o 20:09
Lokalizacja: Kraków / Kielce

Re: Podejrzane w innych miastach :)

Postprzez AR » 15 kwietnia 2014, o 12:29

Autostrady w Seulu do rozbiórki

W stolicy Korei Południowej zakończono demontaż legendarnej estakady Ahyeon. Była symbolem przemiany miasta w samochodową metropolię. Dziś Seul próbuje zmienić twarz. Na miejscu estakady powstanie ulica tylko dla autobusów.
Seul, Korea


„Nieprzerwana przyjemność z jazdy” – tymi słowami określano długą na prawie kilometr i zawieszoną na słupach 15 m nad poziomem ulicy estakadę, która z zachodnich części miasta wpuszczała samochody prosto do jego centrum. Ulica miała cztery pasy w każdą stronę. Codziennie korzystało z niej 80 tys. samochodów.

Kim Buldożer
Ahyeon była pierwszą taką estakadą wybudowaną w Seulu i sztandarowym projektem burmistrza Kim Hyun–oka. Gdy obejmował urząd miał zaledwie 39 lat. Szybko zyskał przydomek „Kim Buldożer”, bo media często pokazywały go w kasku, na placach budowy. Jako bliski przyjaciel ówczesnego dyktatora Parka Chung–hee nie miał kłopotu z wprowadzeniem zakrojonego na szeroką skalę programu robót publicznych, który przekształcił Seul w miasto pełne autostrad i estakad. Do lat 80–tych powstało w jego granicach ponad sto dróg ekspresowych.

Autostrady budowano, by obsłużyć rosnący ruch samochodowy. Wynoszenie ich ponad poziom ulicy było de facto tańsze, niż przebudowywanie tego co pozostawiono kilkanaście metrów niżej. Ale z biegiem czasu estakady zaczęły stanowić problem, bo zaczęły się… sypać ze starości. Samo utrzymanie Ahyeon kosztowało 7,5 mln dol. rocznie. Nie było ich czym zastąpić, a utrzymywać trzeba było, bo w mieście pamiętano kilka katastrof budowlanych w tym m.in. zawalenie się mostu Seongsu w 1994 r. Zginęły wtedy 32 osoby.

Dopiero od kilkunastu lat władze miasta, którego liczbę mieszkańców udało się ustabilizować na poziomie ok. 10 mln, próbują odzyskać Seul dla ludzi. Od 2002 r. zlikwidowano 15 dróg ekspresowych przecinających miasto. O zburzeniu Ayheon zdecydowano pięć lat temu. 5 lutego tego roku zorganizowano festyn, podczas którego tysiące mieszkańców mogło przejść się estakadą. To był drugi (i ostatni) raz w historii gdy na estakadę wpuszczono pieszych. Poprzednio stało się to w 1987 r. podczas pogrzebu Lee Han-yeola, studenta zabitego przez policję podczas pokojowej demonstracji przeciw dyktaturze.

Słońce sięgnęło ulicy
Władze miasta myślą o zlikwidowaniu dwóch kolejnych autostrad w centrum miasta. Obecny burmistrz Park Won-soon rozbudowuje sieć tras rowerowych i planuje uruchomić w mieście linie tramwajowe, zlikwidowane za czasów „Kima Buldożera”, który uważał je za „zbyt wolne”.

Większość mieszkańców przepytywanych przez „Korea Times” cieszy się, że estakada zniknęła. – To dobra decyzja – twierdzi sklepikarz pracujący w pobliżu. Tutaj w ogóle nie było słońca. Teraz jest jaśniej, bo nic go nie zasłania. Trochę żal, bo to był kawał historii, ale teraz możemy stworzyć nową – dodaje.

Do sierpnia w miejscu estakady ma powstać nowa, 2,2–kilometrowa trasa wyłącznie dla autobusów. Oczywiście na poziomie jezdni, w dodatku z dużą ilością zieleni. Koreańscy inżynierowie wyliczyli, że „busostrada” pozwoli samochodom w tym rejonie Seulu na jazdę o 28 proc. szybciej, niż do tej pory. Ceny nieruchomości w pobliżu już poszły w górę.

Najbardziej spektakularnym przykładem rewitalizacji Seulu był jak na razie zlikwidowanie w 2003 r. jednej z miejskich autostrad i jednocześnie odsłonięcie… strumyka Cheonggyecheon, który trzydzieści lat wcześniej zabudowano, ukrywając pod ziemią. Okolice strumyka przebudowano, stworzono tam miejski deptak. Ponieważ z biegiem lat wysechł, jest zasilany wodą tłoczoną z przepływającej przez miasto rzeki. Pływają w nim ryby i żaby.

http://biznes.onet.pl/autostrady-w-seul ... news-detal
Wszystkim się podoba, a tobie się nie podoba
Avatar użytkownika
AR
Ranga: Menadżer budowy ;)
 
Posty: 5704
Dołączył(a): 15 listopada 2005, o 19:01
Lokalizacja: QKI

Re: Podejrzane w innych miastach :)

Postprzez RZ » 15 kwietnia 2014, o 23:04

Pojawia się tu wiele ciekawych przykładów z Katowic. Jest jednak druga strona medalu:
http://katowice.gazeta.pl/katowice/56,35055,15699309,Henryk_Mercik__Katowice_to_antymiasto.html
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
Avatar użytkownika
RZ
Ranga: Menadżer budowy ;)
 
Posty: 3622
Dołączył(a): 29 marca 2006, o 20:48

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ogólne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość